Członków Stowarzyszenia Chorych na Klasterowe Bóle Głowy prosimy o opłacenie składki (60zł) za rok 2021.
Stowarzyszenie Chorych na Klasterowe Bóle Głowy
Bank PKO BP - Nr 93 1020 4391 0000 6102 0157 5935
Tytułem: składka członkowska 2021

Moja historia z klasterem

Jak to wygląda u każdego z nas, jak sobie radzimy, problemy, trudności, zwycięstwa, pytania.
JanForum
Nowka
Posty: 2
Rejestracja: 13 lis 2016, 18:11

Moja historia z klasterem

Post autor: JanForum »

Hej,
Piszę do Was ponieważ chcę się podzielić swoją historią zmagania się z najmocniejszym bólem jakiego kiedykolwiek doświadczyłem.
Pierwsze bóle głowy miałem około 20 lat temu. Nauczyłem się, że wywoływane były określonymi czynnikami takimi jak: przede wszystkim alkohol, silny zapach (pot zwłaszcza), zbyt długie spanie lub drzemka popołudniowa, ciepło- kiedy jestem za ciepło ubrany lub przebywam blisko emitera ciepła, ostatnio niestety zauważyłem, że ból dopada mnie w samolocie.
Miewałem ataki do 2x dziennie, głównie w czasie przesileń jesiennych lub wiosennych. Skala bólu od 1-10 mogę śmiało powiedzieć, że dobre 10. Wszystkie standardowe objawy, ból z lewej strony za okiem, łzawiące oko, nudności. Tak silny ból, że dochodzisz do wniosku, że wolisz umrzeć niż to przeżywać. Ból trwa zazwyczaj około 2-3 godzin. Nigdy żadne leki mi nie pomagały. Jedynym lekarstwem był Tramal, który jedynie delikatnie tępił ból.
Jakieś 6 lat temu bóle zupełnie ustały. Miało to zapewne związek z faktem, że zamieszkałem w w innym miejscu, w innym kraju o zupełnie odmiennym klimacie. Zacząłem regularnie uprawiać sport- głównie biegać. Rzuciłem palenie papierosów. W sumie przez cały okres kiedy zmagałem się z bólem, paliłem papierosy i czułem, że mają one negatywny wpływ. Bóle ustały na 6 lat aż do kilku miesięcy wstecz.
Nie palę i wciąż uprawiam sport. Skala bólu jest znacznie niższa niż kiedyś, aczkolwiek raz miałem bardzo silny ból, który obudził mnie w nocy. To właśnie w nocy najczęściej pojawia się atak. Około 1,5h od zaśnięcia.
Mam jeden jedyny sposób w jaki radzę sobie z bólem głowy i może komuś też pomoże. Kiedy mam atak lub czuję, że nadchodzi to zaczynam robić pompki. Robię ich około 150-200 w 3-4 seriach. Są to płytkie pompki, które bardziej mają za zadanie, żebym się zmęczył i wymusił lepszą cyrkulację krwi. Efekt jest zdumiewający, ponieważ w przeciągu około 5 minut ból ustaje jak ręką odjął.
Moje wnioski są takie, że ból ma ścisły związek z naszym krążeniem krwi i dotlenieniem organizmu, w szczególności głowy. Cieszę, się że mogę radzić sobie z atakami w ten sposób. Wiem, że robienie pompek brzmi szaleńczo ale kiedy mam do wyboru ból lub pompki to bez zastanowienia zaczynam je robić, nawet wstając w nocy z łóżka. Życzę wszystkim zdrowia i szybkiej ulgi.
Pozdrawiam
Liliana
w Temacie
Posty: 381
Rejestracja: 29 gru 2014, 14:12

Re: Moja historia z klasterem

Post autor: Liliana »

Witaj :)
Dzięki za podzielenie się historią choroby i cennymi wskazówkami. Jeśli, nie daj Boże, znów mnie dopadnie Horton, spróbuję zrobić pompki (choć nie wiem czy będę w stanie ruszyć się z ciasnego, ciemnego konta w łazience). Ale brzmi to bardzo logicznie; poprawienie krążenia działa zbawiennie i jest wskazane w każdych dolegliwościach, a pogłębiony (wysiłkiem) oddech, powoduje dostarczenie większej ilości tlenu. I tu przyklasną Ci wszyscy, którzy korzystają z tlenu w trakcie ataku.
Pozdrawiam serdecznie, gdziekolwiek w świecie jesteś :)
"...a po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój..."
Dan
Nowicjusz
Posty: 77
Rejestracja: 18 maja 2009, 06:40
Lokalizacja: Warszawa

Re: Moja historia z klasterem

Post autor: Dan »

Potwierdzam, u mnie ten sposób także od lat się sprawdza.
ps. Jeśli nie macie siły na pompki, można je zamienić na sex ;)
JanForum
Nowka
Posty: 2
Rejestracja: 13 lis 2016, 18:11

Re: Moja historia z klasterem

Post autor: JanForum »

Hej,
Pamietam jak na początku Hortona tez siedziałem w ciemnych kątach i nie mogłem wykonać żadnego ruchu. Samo wyobrażenie, ze miałbym zrobić pompki czy jakikolwiek inny wysiłek fizyczny, przysparzało mi tylko więcej bólu. Jednak z czasem coraz bardziej oswajałem się i moja tolerancja na ból rosła. Aż do momentu kiedy zacząłem robić pompki i może sexu też spróbuje w takim razie :wink:
Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki :-)
Liliana
w Temacie
Posty: 381
Rejestracja: 29 gru 2014, 14:12

Re: Moja historia z klasterem

Post autor: Liliana »

Hej! Zawsze myślałam, że seks ma być przyjemnością, a nie aktem masochistycznym!
Ale ja się nie znam, jestem starej daty :)
"...a po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój..."
Liliana
w Temacie
Posty: 381
Rejestracja: 29 gru 2014, 14:12

Re: Moja historia z klasterem

Post autor: Liliana »

JanForum
Powiedz, jak robić te pompki gdy woda leci z nosa, leje się z oczu, gdy nic się nie widzi, bo tychże oczu nie da się otworzyć, a ręce potrzebne są do uciskania głowy? Jak Ty to robisz?
"...a po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój..."
Dan
Nowicjusz
Posty: 77
Rejestracja: 18 maja 2009, 06:40
Lokalizacja: Warszawa

Re: Moja historia z klasterem

Post autor: Dan »

Liliana, łączymy po prostu przyjemne z pożytecznym ;)
A co do pompek, to nadzieja na choćby lekkie umorzenie bólu dodaje dużo "powera". Przynajmniej u mnie. A i porządne sponiewieranie swojego ciała także przynosi ulgę, bo pompki należy robić dopóki nie upadnie się na tzw. ryj.
Liliana
w Temacie
Posty: 381
Rejestracja: 29 gru 2014, 14:12

Re: Moja historia z klasterem

Post autor: Liliana »

Dan, przy 7-10 levelu, dla mnie niewykonalne. Ani jedno, ani drugie! :)
"...a po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój..."
Dan
Nowicjusz
Posty: 77
Rejestracja: 18 maja 2009, 06:40
Lokalizacja: Warszawa

Re: Moja historia z klasterem

Post autor: Dan »

Wiadomo, zależy jaki level. Ale przy mniejszych często pomaga
ODPOWIEDZ