Członków Stowarzyszenia Chorych na Klasterowe Bóle Głowy prosimy o opłacenie składki (60zł) za rok 2021.
Stowarzyszenie Chorych na Klasterowe Bóle Głowy
Bank PKO BP - Nr 93 1020 4391 0000 6102 0157 5935
Tytułem: składka członkowska 2021

"lekarze"

Czyli wszystko co nie związane z bólem.
Awatar użytkownika
herman
Przewodnik
Posty: 547
Rejestracja: 01 sty 2010, 19:16
Lokalizacja: Katowice - Giszowiec

"lekarze"

Post autor: herman »

miałem ostatnio wątpliwą przyjemność o 3:00 w nocy szukać pomocy u lekarza. córka obudziła się ze swędzeniem na całym ciele i wymiotami. zapakowałem więc w auto i pomknąłem tam gdzie wydawało by się udzielą nam pomocy czyli klinika dziecięca na ligocie. po drodze oczywiście jeszcze przystanek na pawia ;)
dojechaliśmy. najpierw dzwonienie celem obudzenia kogokolwiek na izbie przyjęć. obudził się ... zapytał o co loto zaczął wypełniać te ich papiery i zadzwonił po ... właściwie to nie wiem po kogo. przybył facecik, który przedstawił się jako "pediatra". zabrał to co wypełnił pan na "recepcji".
- o co chodzi ? - zapytał
- córka ma (wymieniłem objawy) i nie wiem co robić. - jeszcze spokojnie odpowiedziałem chociaż już mnie poirytował ton tego gościa i fakt, że wszystko ma już w papierach, które studiował przed chwilą.
- zapraszam - wskazał gabinet.
- słucham - powtórzył
nie zacytuję co pomyślałem, bo obiecałem nie używać wulgaryzmów na forum nawet wykropkowanych. przecież przed chwilą o tym mówiłem.
- jak już mówiłem (powtórzyłem co mnie sprowadza mimo narastającej irytacji)
- acha ... ale temperatury wysokiej nie ma ? - zapytał z tonem złośliwości (jak by gadał z debilem)
- nie - (moją irytację powstrzymuje tylko spojrzenie na cierpiącą córkę, więc poniżając się do maxa postanowiłem przez to przebrnąć)
- rozumiem - powoli powiedział jak by do siebie - a może jakiś silny ból ? - z ironicznym uśmiechem zapytał zerkając na mnie
- nie bólu silnego też nie ma
- to może chociaż duszności ?
- nie panie doktorze, duszności również nie ma - już mi spojrzenie na córkę, która czeka na jakieś badanie nie wystarcza, czuję, że zaraz ktoś będzie musiał udać się do skrzydła urazowego (chociaż jeszcze spokojnie odpowiadam choć w oczach mi ciemnieje i oddech staje się ciężki)
- to po co pan chce córkę położyć do szpitala ? - zapytał ze stoickim spokojem przesłuchujący
- nie chcę położyć córki do szpitala tylko szukam pomocy lekarskiej - odpowiedziałem już dysząc, bo widzę, że córce zbiera się na płacz.
- od tego jest pogotowie, a pan przyjechał do szpitala - z uśmiechem zakomunikował nkwdzista
NIE WYTRZYMAŁEM !!
- przyjechałem do miejsca, w którym spodziewałem się otrzymać pomoc dla córki - zacząłem wstawać i ogromną siłą woli utrzymywałem resztę ciała przed utrwaleniem tego uśmiechu na (powinno być w tym miejscu wiecie co) facjacie bolka - szukałem lekarza ale najwyraźniej pomyliłem się - chciał coś powiedzieć ale zanim wydobył z siebie głos uniosłem ton swojego głosu i zabarwiłem nutą nie znoszącą jakiegokolwiek sprzeciwu i wreszcie uśmieszek zniknął - jak bym chciał się wygadać to bym zadzwonił na telefon zaufania, jak będę potrzebował rzeźnika to pojadę do masarni, jak będę chciał bułkę to pójdę do piekarni, a ja POTRZEBUJĘ lekarza, proszę wybaczyć, chyba się pomyliłem, bo trafiłem do kostnicy i całe szczęście, że w porę się zorientowałem, bo pewno gdzieś tu macie pawulon.
nie wiem czy coś mówił czy nie, bo zaczęło mi ciemnieć w oczach, a znam ten stan i postanowiłem się szybko ewakuować z córką. chwyciłem więc córkę za rękę i wyszedłem butem otwierając drzwi ...
udałem się błyskawicznie na pogotowie do katowic gdzie w końcu przyjęli mi córkę.

fakt nie znam tych zmieniających się co chwilę przepisów i nie zwalnia mnie to z udania się na pogotowie, z którego kiedyś odesłano mnie właśnie na ligotę.
czy to jednak zwalnia kogoś z bycia lekarzem ? chyba, że faktycznie na odczepnego dali sprzątacza co by nas spławił ... nadal mam przed oczami cierpiące dziecko i pana, który ze stoickim spokojem zajmuje mi czas ... mógł chociaż zapytać czy dziecko jest do przyjęcia do szpital i odesłać od razu na pogotowie. już nie wspomnę tego, że ja bym dał coś dziecku co by mu ulżyło w cierpieniu (w końcu chciałem pediatry) i odesłał na pogotowie. niestety mnie by honor nie pozwolił na takie traktowanie cierpiących ludzi ...
będę pierwszą osobą, która przy żądaniu podwyżki tych (wiecie co tu miało być) wyjdzie z transparentem, że jak im nie pasuje niech (wiecie co) "idą" męczyć ludzi w innych krajach.

jeżeli kogoś rażą również odnośniki domyślne do słów zabronionych to wybaczcie i nie mówcie, że się da inaczej BO SIĘ NIE DA i strasznie mnie świerzbiło, żeby napisać wprost i to bez kropkowania, bo to już przeszło moje możliwości pojmowania świata ...
nie dyskutuj z idiotą ... sprowadzi cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem.

moje gg 5694314 ==> nie dotyczy cytatu powyżej ;-)
Aleko
Site Admin
Posty: 443
Rejestracja: 13 cze 2007, 23:59
Lokalizacja: Rzeszów

Re: "lekarze"

Post autor: Aleko »

Dziwne...Jak coś się dzieje moim córkom to zawsze wiozę do szpitala na izbę przyjęć.Nigdy na pogotowie (nie mam o nich najlepszego zdania,można sie na pijanych natknąć itp.).Jesteśmy sprawnie,profesjonalnie i bezproblemowo załatwieni (szybki wywiad,jak potrzeba badania,zdjęcie rtg),nie mogę złego słowa na szpital powiedzieć.
Awatar użytkownika
herman
Przewodnik
Posty: 547
Rejestracja: 01 sty 2010, 19:16
Lokalizacja: Katowice - Giszowiec

Re: "lekarze"

Post autor: herman »

no ja dotychczas robiłem tak samo ale widać coś się zmieniło. w sumie nie w tym rzecz, że coś się zmieniło tylko w tym, że to co siedzi w miejscu, które ma nieść pomoc bardziej przypomina gestapo niż lekarza. nie jest w jego zainteresowaniu nieść pomoc tylko odbębnić (najlepiej przesypiając) swoje godziny pracy i wziąć kasę. taki zachowanie (zwłaszcza jeżeli chodzi o czyjeś życie lub zdrowie) wywołuje u mnie stany, których finału lepiej nie znać. już miałem kiedyś nieprzyjemność z tego tytułu choć ze mnie wyjątkowo spokojny gość przyjmuję na garba ze spokojem wszystko co innych już dawno by doprowadziło do furii. jednak głupoty i totalnego egoizmu nie potrafię znieść. te dwie rzeczy (nawet przy ataku klastra nie mam takiego stanu) potrafią doprowadzić mnie do punktu, w którym w głowie kołacze: "wyrwij chwasta !". jako, że niezgodne to jest z moją religią postanawiam się, puki mam jeszcze świadomość tego co się dzieje, ewakuować. więc poza jednym przypadkiem. który mi uświadomił zagrożenie udaje mi się unikać sytuacji bez wyjścia. muszę przyznać, że od incydentu minęło już 17 lat i w tym okresie może 5 razy miałem taki stan. potem muszę sobie radzić z frustracją, bo mam uczucie nie załatwionej sprawy i świadomość, że pasożyt nadal z kogoś wysysa ... a ja muszę omijać go szerokim łukiem ... pozostaje modlitwa i to na razie najskuteczniej usuwa frustrację.

i znowu trochę się powyzewnętrzniałem ;) sam mam problem przeczytać do końca co napisałem i często mam wątpliwość czy wogóle zamieścić taki post, bo jeszcze pomyślicie, że ze mnie niezły furiat i lepiej mnie omijać. ;) z drugiej strony uważam, że szczerość to ważna cecha i nie zamierzam ukrywać swoich wad i przywar ;) :D często takie posty pomagają mi dostrzec problem i szukać dla niego rozwiązania. pewno powiecie: to pisz pamiętnik. już próbowałem ... nie czytam go ;) poza tym zawsze na forum ktoś dorzuci jakąś konstruktywną krytykę, z którą będę polemizował, a w ostateczności przyjmę do wiadomości ;) :D
nie dyskutuj z idiotą ... sprowadzi cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem.

moje gg 5694314 ==> nie dotyczy cytatu powyżej ;-)
Awatar użytkownika
januszx64
Zainteresowany
Posty: 147
Rejestracja: 02 mar 2009, 14:48
Lokalizacja: Hajnówka

Re: "lekarze"

Post autor: januszx64 »

kiedyś byłem u ogólnego lekarza a ona nie chce mnie przyjąć bo głowa ją boli i jest zmęczona nie wytrzymałem i puściłem wiązkę pielęgniarka mnie musiała wprowadzić bo kazałem jej iść na zwolnienie i ludziom nich takimi bzdetami niech dupy nie zawraca , na korytarzu dalej pomstowałem i bluzgałem inne pielęgniarki mnie uspokajały i wprowadziły do młodego lekarza w gabinecie obok , on też twierdził że tak nie można się zachowywać i kląć na całą poczekalnię . U tej samej doktorki ,tylko innym razem wyszedł pacjent i zemdlał , nawet do niego nie wyszła ,wysłała pielęgniarkę do młodego lekarza i on zajął się chorym
Janusz
Awatar użytkownika
herman
Przewodnik
Posty: 547
Rejestracja: 01 sty 2010, 19:16
Lokalizacja: Katowice - Giszowiec

Re: "lekarze"

Post autor: herman »

i tu powstają pytania:

jakim cudem mają znaleźć przyczynę klasterowych bólów głowy jeżeli mają takie podejście ? jakim cudem NAGLE przyjdzie im ochota zająć się czymś czego nie można w sposób łatwy namierzyć ?

tumiwisizm, ignorancja i sobiepaństwo ...
nie dyskutuj z idiotą ... sprowadzi cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem.

moje gg 5694314 ==> nie dotyczy cytatu powyżej ;-)
ODPOWIEDZ