Dzień dobry / Dobry wieczór
: 13 lut 2016, 23:49
Dzień dobry / Dobry wieczór (w końcu nie wiadomo kiedy ktoś z Was będzie to czytał)
Na początek kilka słów o mnie.
Moja „przygoda” z klasterami zaczęła się w połowie lipca 2006 r., a więc prawie 10 lat temu. Pierwsza faza trwała dość krótko, bo tylko około miesiąca. Później miałem spokój aż do późnej jesieni 2009 r., kiedy ataki trwały przez ok. 3 miesiące. I znowu spokój do późnej jesienie 2011 r. Od tamtej pory klastery mam chronicznie. Kolejne nasilenie, to późna jesień 2013 r. I znowu wyciszenie. Kolejne nasilenie ataków nastąpiło w połowie października 2015 r. i trwa do teraz, czyli już cztery miesiące.
Z początku myślałem, że jak zwykle ataki ustąpią po około 2 miesiącach. Tak się nie stało. I pomimo leczenia (nieskutecznego niestety) trwają nadal i mają się „dobrze”: od początku 2016 roku miałem 102 ataki, z czego 22 to level 10. Tych z level 4 i mniej w zasadzie już nie rejestruję.
Jestem pod stałą opieką neurologa, który, jak mówi, specjalizuje się w leczeniu KBG. Jednak brak skuteczności może świadczyć o czymś innym.
Dlatego zwracam się do Was z prośbą o podanie mi kontaktów do lekarzy z Warszawy i okolic znających się na KBG. Może jednak należy mi się zmiana podejścia do leczenia. A może jakaś terapia niestandardowa?
Będę wdzięczny za każdą sugestię.
Na początek kilka słów o mnie.
Moja „przygoda” z klasterami zaczęła się w połowie lipca 2006 r., a więc prawie 10 lat temu. Pierwsza faza trwała dość krótko, bo tylko około miesiąca. Później miałem spokój aż do późnej jesieni 2009 r., kiedy ataki trwały przez ok. 3 miesiące. I znowu spokój do późnej jesienie 2011 r. Od tamtej pory klastery mam chronicznie. Kolejne nasilenie, to późna jesień 2013 r. I znowu wyciszenie. Kolejne nasilenie ataków nastąpiło w połowie października 2015 r. i trwa do teraz, czyli już cztery miesiące.
Z początku myślałem, że jak zwykle ataki ustąpią po około 2 miesiącach. Tak się nie stało. I pomimo leczenia (nieskutecznego niestety) trwają nadal i mają się „dobrze”: od początku 2016 roku miałem 102 ataki, z czego 22 to level 10. Tych z level 4 i mniej w zasadzie już nie rejestruję.
Jestem pod stałą opieką neurologa, który, jak mówi, specjalizuje się w leczeniu KBG. Jednak brak skuteczności może świadczyć o czymś innym.
Dlatego zwracam się do Was z prośbą o podanie mi kontaktów do lekarzy z Warszawy i okolic znających się na KBG. Może jednak należy mi się zmiana podejścia do leczenia. A może jakaś terapia niestandardowa?
Będę wdzięczny za każdą sugestię.