moja klasterowa historia

Jak to wygląda u każdego z nas, jak sobie radzimy, problemy, trudności, zwycięstwa, pytania.
megin
Nowka
Posty: 17
Rejestracja: 28 maja 2018, 20:18

moja klasterowa historia

Post autor: megin »

czytam to forum od miesiąca a wczoraj postanowiłam wreszcie się ujawnić :D
po przeczytaniu wielu tematów byłam na 99% pewna że mam klasterowy ból głowy. Po 30 latach zmagania się z reumatoidalnym zapaleniem stawów (RZS) poznałam na tyle swój organizm że wiem kiedy coś jest nie halo. Poszłam do neurologa, oczywiście prywatnie bo na NFZ to wyznaczono mi wizytę na koniec sierpnia a tyle nie miałam zamiaru czekać. Wydałam 120zł za 15 min wizytę żeby dowiedzieć się (to co już przypuszczałam)że mam najprawdopodobniej klasterowy ból głowy :D Dostałam skierowanie na rezonans ale z wynikami poszłam do innego neurologa który poświęcił mi sporo czasu i przywrócił mi pamięć :lol: przypomniałam sobie, że 20 lat temu miałam codzienne ataki trwające około godziny zawsze o 10 rano i tak przez dwa miesiące. Ponieważ byłam jeszcze młoda :lol: i głupia nie skonsultowałam tego z lekarzem. Minęło to samoistnie. Większość mojej rodziny bliższej i dalszej to migrenowcy może dlatego nie przywiązywałam do tego takiej uwagi jak teraz.
Moje bóle: ataki przeważnie nad ranem ale mam i takie dni kiedy bierze mnie od 3 do 6 razy. Ból prawostronny, najbardziej boli mnie czoło, łzawienie prawego oka, zatkana prawa dziurka nosa, pot na czole, nie mogę leżeć muszę siedzieć z podpartą głową albo chodzić. Nikt nie może się do mnie odzywać dopiero jak mi przejdzie mogę normalnie odpowiadać. Atak trwa przeważnie od 20 do 30 minut ale miałam parę takich po godzinie. Czytałam na forum o stopniach bólu, mój to solidna 7. Może i więcej ale przy bólach RZS chyba trochę się uodporniłam.
TK angio mam umówione na koniec czerwca. mogłabym zrobić wcześniej ale nie ma mnie kto zawieźć do Łodzi. A czemu w Łodzi? bo byłam tam już na rezonansie i jestem zadowolona z ceny i z jakości obsługi pacjenta.
to by było na tyle.
będę sobie tu pisać jak mnie jaki dół weźmie.
pozdrawiam cieplutko wszystkich cierpiących
Spin
Nowka
Posty: 9
Rejestracja: 25 maja 2018, 10:57

Re: moja klasterowa historia

Post autor: Spin »

Megin,
dzieki ze podzielilas sie z nami swoją historią! czy te 20 lat temu tez mialas prawostronny ból? - pewnie nie pamietasz. Czyli przez 20 lat mialas spokoj i dopiero teraz sie to znowu ujawniło?

Trzymaj sie dzielnie! Daleko masz do Łodzi ? Skad jestes?

pozdr.
Spin
megin
Nowka
Posty: 17
Rejestracja: 28 maja 2018, 20:18

Re: moja klasterowa historia

Post autor: megin »

Spin, jak miło że się odezwałaś, chyba oprócz nas, nie ma tu nikogo :wink:
nie pamiętam która strona głowy mnie bolała, soryyyy ale ja już jestem trochę starawa :wink: miewałam bóle migrenowe 2 lub 3 razy do roku ale to pikuś w porównaniu z tym co jest teraz.
do Łodzi mam niedaleko, jestem z Częstochowy z miasta najdroższych badań diagnostycznych :roll: jeśli chodzi o badania na NFZ to czekanie jakieś 240 do 260 dni. TK chyba 160 dni. Już się pogubiłam bo dla mnie te terminy to jakaś totalna abstrakcja.
Jednego jestem pewna, ataki nie są spowodowane stresem. Nie mam pojęcia co je wyzwala, jeszcze do tego nie doszłam.
Spin
Nowka
Posty: 9
Rejestracja: 25 maja 2018, 10:57

Re: moja klasterowa historia

Post autor: Spin »

A masz jakis bliskich, rodzine, która by Cie wspierała? Tutaj na forum faktycznie pusto, mam nadzieje ze to oznacza ze niewiele osob teraz cierpi na ataki, wiec moze nie potrzebuja tutaj wsparcia!
Badz pelna nadziei ze ten epizod wkrotce sie skonczy, i znowu wszystko bedzie dobrze. Jak dlugo juz ten epizod trwa u Ciebie?
megin
Nowka
Posty: 17
Rejestracja: 28 maja 2018, 20:18

Re: moja klasterowa historia

Post autor: megin »

Spin, mam rodzinę, przyjaciół i znajomych. Sama z tym bólem nie jestem.
Bóle mam od 2,5 miesiąca. Dzisiaj pierwszy raz obudziłam się bez bólu. Zobaczymy co będzie dalej. Miałam już kiedyś 3 dni spokoju a później jak mnie przywaliło to nie mogłam się pozbierać.
Wiem że nie Ty jesteś cierpiąca ale ktoś z Twoich bliskich. Napisz co i jak.
Awatar użytkownika
gnatek
Przewodnik
Posty: 994
Rejestracja: 26 paź 2008, 19:42

Re: moja klasterowa historia

Post autor: gnatek »

cześć Megin :)
ja jestem z Łodzi i jakbyś potrzebowała jakiegoś wsparcia na miejscu , to śmiało melduj potrzeby :)
megin
Nowka
Posty: 17
Rejestracja: 28 maja 2018, 20:18

Re: moja klasterowa historia

Post autor: megin »

witaj gnatek :D
jednak ktoś tu jest :lol:
angio mam na 28 czerwca w Medicusie na Bazarowej. Mamy nawigację to będzie ok. Nie ukrywam że, mam pietra przed podaniem kontrastu. Cholera wie jak mój organizm to przyjmie.
Wczoraj byłam u lekarza rodzinnego po skierowanie na badanie kreatyniny i poprosiłam też o tarczyce. Dał mi ale potraktował mnie jak hipochondryka, troszkę mnie wkurzył. Ja z reguły omijam lekarzy szerokim łukiem i jestem gościem w swojej przychodni, bywało i tak że parę lat mnie nie widzieli.
W głowie mi się nie mieści że, lekarz traktuje pacjenta jak intruza czy namolną muchę.
Ataków mam coraz mniej a częstotliwość spadła do jednego nad ranem albo co drugi dzień. Mam nadzieję że to się wycisza.
Przestałam jadać kolacje i jest lepiej. Wieczorem zjadam banana albo wypijam sok pomidorowy. Odstawiłam ser żółty nie wiem czy potrzebnie bo zjadałam kilka plasterków dziennie. Przykro mi że nie mogę spałaszować sera który przywiozła mi wczoraj znajoma z Holandii. No cóż lepiej nie jeść niż cierpiec.Nie chciałabym żeby powróciły piekielne bóle które mnie po prostu rozwalały.
Pozdrawiam bardzo cieplutko.
Awatar użytkownika
gnatek
Przewodnik
Posty: 994
Rejestracja: 26 paź 2008, 19:42

Re: moja klasterowa historia

Post autor: gnatek »

pewnie samo badanie nic do sprawy nie wniesie, ale pozwoli wykluczyć inne przyczyny i utwierdzić w dotychczasowym rozpoznaniu. takie teraz procedury i może i dobrze.
co do diety, to na ten sok ja bym uważał :( ale to osobniczo-zmienne. trzeba się obserwować.
fajnie, że odpuszcza ból i wraca nadzieja na normalność