moje triggery
moje triggery
Ważne jest, aby wiedzieć jakie są pobudzacze w KBG. Często znajdują sie one w codziennej kuchni [i to zwłaszcza tej którą najbardziej lubimy], dźwiękach, muzyce [uwaga: często również ulubionej] i środowisku, w jakim przebywamy, pracujemy. Moimi triggerami są [jak mi sie zdaje]: czekolada, sery, sok marchwiowy, wino, piwo, mandarynki, czosnek, orzechy, dzwięki niskiej i bardzoi wysokiej częstotliwości, pokrzykiwania dzieci, spaliny samochodowe, bzyk zasilaczy [do głośników komputerowych, PCeta, radia] słodkie zapachy perfum, ostre światło. Na czas KBG wyrzekam sie w.w., chodze w okularach p.słonecznych, z korkami w uszach, rolety na oknach zaciągam, o w.w. żywności muszę zapomniec [nieco przemycam zawsze, bo taką mam naturę], wyjmuję wtyczki urządzeń z gniazd, zaklejam lub zasłaniam diody urządzeń. Ułatwia to życie.Zróbcie listę triggerów i powieście nad biurkiem. Zastosujcie sie, bo warto - ból nie rozwija sie, a i człek jest mniej wściekły na cały świat. Pzdr
Jestem pod wrażeniem znajomości ilości Twoich triggerów
Przyznam,że mimo obserwacji,ja nie zauważyłam tak wielu u siebie-unikam serów żółtych,coli itp. błyski z telewizora mnie przy klasterach dręczą,ostre światło. Jednak nie mam pewności czy światło jest moim triggerem czy mnie męczy i drażni przy ataku
Osobiście dla mnie jest trudną sprawą jednoznaczne odnalezienie wyzwalaczy ,więc w sumie unikam tych ogólnie znanych-tak na wszelki wypadek
Niemniej gratuluję Ci Twoich obserwacji,bo nic ważniejszego,jak dobrze znać siebie 
Mam nadzieję, że lista moich pobudzaczy nie jest aż taka długa. U mnie w stu procentach jest to piwo. Z pocżątku myślałem, że ból wywoływany jest przez zimno i próbowałem nawet pić piwo o temperaturze pokojowej (mam nadzieję, że to świętokradztwo wybaczą mi miłośnicy tego trunku). Niestety. Nie dość, że smokowało strasznie:) to ból nadal mnie nawiedzał.
Innych wywoływaczy nie rozpoznałem jeszcze do końca. Może pogoda? Najczęściel ból pojawia się kiedy nadchodzą jesienne słoty.
Ale to ciekawe, co pisze Radek. Że ataki mogą być wywoływane przez dźwięki, muzykę, zapachy, czy wrażenia wzrokowe. Faktycznie, musze sobie zapisywać to co działo się wokół mnie przed bólem. Chodziaż jak on już nadejdzie, to trudno myśleć o kartce i ołówku:)
Innych wywoływaczy nie rozpoznałem jeszcze do końca. Może pogoda? Najczęściel ból pojawia się kiedy nadchodzą jesienne słoty.
Ale to ciekawe, co pisze Radek. Że ataki mogą być wywoływane przez dźwięki, muzykę, zapachy, czy wrażenia wzrokowe. Faktycznie, musze sobie zapisywać to co działo się wokół mnie przed bólem. Chodziaż jak on już nadejdzie, to trudno myśleć o kartce i ołówku:)
Tak, ataki mogą być wywołane przez rózne czynniki. Chodzi tu o 'dodatkowe' ataki podczas epizodu. Jak ktoś ma klaster,to choćby unikał wszystkich swoich wyzwalczy,raczej i tak nie pozbędzie się bólu całkowicie,ale unikając swoich trigerów, może uniknąc dodatkowych ataków,tych ponadprogramowych.
I tu pojawia się problem u mnie-nie wiem w zasadzie,który atak jest tym ponadprogramowym,bo u mnie ilości ataków skaczą
Potrzeba naprawdę dokładnych obserwacji.
A alkohol niestety jest jednym z podstawowych wyzwalczy,więc nie pić
Hmm,pamiętam czasy,gdy byłam przekonana,że ból wyzwala zimno. Czasy diagnozy neuralgia nerwu trójdzielnego. Bałam się wyjśc z domu w zimie
I tu pojawia się problem u mnie-nie wiem w zasadzie,który atak jest tym ponadprogramowym,bo u mnie ilości ataków skaczą
A alkohol niestety jest jednym z podstawowych wyzwalczy,więc nie pić
Hmm,pamiętam czasy,gdy byłam przekonana,że ból wyzwala zimno. Czasy diagnozy neuralgia nerwu trójdzielnego. Bałam się wyjśc z domu w zimie
Witam!!!
Co do mych triggerów, Beo, to miałem czas, żeby je poznać [10 lat Klastera w mojej głowie, a tym samym tyleż badań własnych robi swoje ]
. Nie jestem pewien czy zimno wpływa lub nie na ból głowy -tak czy siak w moim przypadku nie jest miłym uczuciem wystawiać się na zimny wiatr lub mróz w okresie "epizodów". Podejrzewam, że z Wami jest podobnie. Lepiej więc jest unikać jesienno-zimowych spacerów po ojczyźnie!! Punk78, zgadza się, że w czasie ataku raczej ostatnią rzeczą chodzącą po głowie jest ołówek i kartka, ale robienie notatek może okazać się pomocne samemu Tobie, lekarzom czy też innym KBGowcom [ja zapisywałem różne informacje o moim KBG zaraz tylko po odejściu bólu i odsapnięciu - żeby nie zapomnieć] Pisałem w jakich godzinach ból atakuje, narasta i kończy się, skalowałem ból, pisałem, co zjadłem [co mogło mieć wpływ na atak], umieszczałem nawet notke, jakie ważne wydarzenia emocjonalne miały miejsce w okolicach epizodu bólowego.
A z piwem to wygląda sprawa tak, że raczej na 100% wywołuje ono atak. Jak każdy alkohol. Na początku mojego ostatniego epizodu spróbowałem jedynie Karmi [piwo dla dziewczyn] i miałem nauczkę!!
To tyle!! Pozdrawaim!!
Co do mych triggerów, Beo, to miałem czas, żeby je poznać [10 lat Klastera w mojej głowie, a tym samym tyleż badań własnych robi swoje ]
A z piwem to wygląda sprawa tak, że raczej na 100% wywołuje ono atak. Jak każdy alkohol. Na początku mojego ostatniego epizodu spróbowałem jedynie Karmi [piwo dla dziewczyn] i miałem nauczkę!!
Radek, precyzyjne prowadzenie kalendarza bólu-możesz świecić przykładem wszystkim klasterowiczom
Ja mam ponad 12 lat klaster,ale mimo to ciężko mi zaobserowować moje wyzwalcze.
Punk,o ile nie będziesz w czasie epizodu podczas Sylwestra,to lampka szampana nie powinna Ci zaszkodzić, jak mnie nie szkodzą wszystkie znane wyzwalcze,kiedy nie mam ataków. Głowy jednak nie daję,bo doświadczenia brak u mnie w tym z prostego względu,że nigdy nie sięgam po trunki. Przynajmniej jedna sprawa odpada bez specjalnego wyrzekania się
Ja mam ponad 12 lat klaster,ale mimo to ciężko mi zaobserowować moje wyzwalcze.
Punk,o ile nie będziesz w czasie epizodu podczas Sylwestra,to lampka szampana nie powinna Ci zaszkodzić, jak mnie nie szkodzą wszystkie znane wyzwalcze,kiedy nie mam ataków. Głowy jednak nie daję,bo doświadczenia brak u mnie w tym z prostego względu,że nigdy nie sięgam po trunki. Przynajmniej jedna sprawa odpada bez specjalnego wyrzekania się
- radek
- Nowicjusz