Mój przypadek i przypadkowe uzdrowienie

Jak to wygląda u każdego z nas, jak sobie radzimy, problemy, trudności, zwycięstwa, pytania.
Andrzej
Nowka
Posty: 3
Rejestracja: 21 sty 2012, 10:31

Mój przypadek i przypadkowe uzdrowienie

Post autor: Andrzej » 21 sty 2012, 12:00

Witam wszystkich,
Chcę opisać mój przypadek,który zakończył się przypadkowym uzdrowieniem ponieważ wierzę że chociaż w niektórych przypadkach może się okazać zakończeniem tego wielkiego cierpienia(u mnie trwało to 14 lat)
Pierwszy napad tego bólu dostałem w 26 roku mego życia.Nigdy nie nosiłem czapki i stało się to zimą.Nie będę opisywał bólu bo każdy wie jak to jest .... Ataki zaczęły się pojawiać często i zawsze przyczyną był przewiew(zacząłem nosić czapkę). Nie miałem pojęcia że jest coś takiego jak klasterowe bóle głowy.Ataki były regularne i często kończyły się na pogotowiu - tam oczywiście fachowcy dawali mi ketonal i tramal... Ataki zdarzały się w każdej porze roku.Czasem latem wystarczył lekki przewiew żeby w nocy doszło do czterech ataków (rano byłem wyczerpany)Przez te wszystkie lata nie mogłem znaleźć lekarza który by się tym zainteresował oprócz mojej lekarki rodzinnej (Pani Doktor Shmit z Poznania).Dzisiaj mi się wydaje że oprócz mojej rodziny ona była tym najbardziej przejęta i wyrozumiała.O klasterowych bólach dowiedziałem się przypadkiem kiedy Dr.Shmid dała mi skierowanie do szpitala.Siedziałem przed gabinetem Pani Ordynator a na stoliku leżały ulotki o tych bólach - wszystko się zgadzało,regularność występowania,skala bólu itd.Poprzez znajomych dotarłem do prywatnego lekarza (jedyny który miał pojęcie co to jest i jak powstrzymać ataki bez leków przeciwbólowych)W skład tych leków wchodziły: Isoptin(obniżający ciśnienie śródczaszkowe)Lithum carbonicum(na noc)Metypred (lek sterydowy - seria) Przerywały one cykl ataków ale nie rozwiązywały problemu na stałe i nie czółem się po nich zbyt dobrze, ale była to jedyna pomoc jaką uzyskałem.Chcę przypomnieć że najdłużej na zwolnieniu lekarskim byłem 2 miesiące .Dostałem się do szpitala na odział diagnostyczny,przeszedłem różne badania takie jak: rezonans magnetyczny (prywatnie oczywiście) KT głowy i inne.Zawsze badania wykazywały że wszystko jest w porządku.... Podczas ataków i tej ciągłej walki z wiatrakami byłem czasem bliski załamania.Jak trafiłem na w/w oddział diagnostyczny,przy pierwszej rozmowie z lekarzem powiedziałem że mam Klasterowe Bóle Głowy i opisałem ich przebieg.Lekarz stwierdził że bardziej wygląda mu to na bóle Hortota...... buuuuhahahha.Musiałem wytłumaczyć że to jedno i to samo.Byłem u różnych Neurologów pomijając fakt że często po atakach i pogotowiu szedłem ze skierowaniem do specjalisty neurologa a w recepcji dostawałem informację że wizyta za pół roku....i tak przez 14 lat.
A teraz przypadkowe uleczenie:
Od młodych lat miałem zły zgryz.W wieku 33 lat (dziś mam lat 39) okazało się że moje zęby - ósemki zamiast rosnąć normalnie leżą wzdłuż dziąseł rozpychając inne zęby(prawa ósemka nigdy się nie wybiła).Doszło do tego że dolnymi jedynkami zacząłem nagryzać sobie podniebienie,które z kolei zaczęło puchnąć.Moja siostra pracuje w stomatologi i wysłała mnie do znajomego dentysty.Stwierdził on że ósemki muszą być usunięte i będę musiał mieć założony aparat.Po usunięciu chirurgicznym prawej ósemki miałem jeszcze dwa lekkie ataki KBG.Dziś mija dwa lata bez żadnych bóli i cieszę się świetnym zdrowiem :))
Mam nadzieję że mój przypadek chociaż komuś pomoże.Moja opinia jest taka że ósemka rosnąć wzdłuż uciskała na nerw(Trójdzielny) a przy przewiewie (zmiana temperatury)uaktywniały się te potworne bóle nieporównywalne do niczego innego.Uważam również że lekarze nie zdajac sobie sprawy ze skali bólu powinni się takim pacjentem zająć szczególnie.Przyznam się że jestem dosyć twardy i poza wczesnymi latami dzieciństwa nigdy nie płakałem ale ten ból mnie złamał.Poza łzawieniem z prawgo oka czasem leciały mi łzy bezradności - kiedy myślałem że większego bólu już nie może być a on jeszcze narastał.......
Pozdrawiam wszystkich cierpiących na tą chorobę i życzę abyście już nigdy nie musieli przechodzić przez te katorgi.
P.s
Wiem na 100% że nigdy nie targnął bym się na swoje życie,
ale skłamał bym gdybym powiedział, że przy największych bólach takie myśli nie przechodziły przez moją głowę...

Awatar użytkownika
gnatek
Przewodnik
Posty: 950
Rejestracja: 26 paź 2008, 20:42
Lokalizacja: Łódź

Re: Mój przypadek i przypadkowe uzdrowienie

Post autor: gnatek » 21 sty 2012, 20:09

no cóż, moje ósemki też leniwe i ani im się myśli wychodzić na ten, jakże paskudny świat.
mam sporo lat więcej i mógłbym skorzystać z porady robiąc z nimi odpowieni porządek , ale jest jedno ale...
wchodząc na tę drogę skazujemy się na autodestrukcję. no bo jak jutro ktoś napisze , że pomogło mu wycięcie migdałków , inny zareklamuje resekcję żołądka itd
to chyba lepiej od razu kamień do szyi :(
fajnie , że w twoim przypadku to zadziałało, niemniej trudno generalizować i polecać wszem i wobec.
pozdrawiam
ps.: ja ze swoimi ósemkami jestem związany emocjonalnie i zostawię je w spokoju :)

Andrzej
Nowka
Posty: 3
Rejestracja: 21 sty 2012, 10:31

Re: Mój przypadek i przypadkowe uzdrowienie

Post autor: Andrzej » 21 sty 2012, 20:29

Tyle że klasterowe bóle z tego co wiem ściśle są związane z nerwem trójdzielnym, który dochodzi do szczęki między innymi,dlatego może mieć to związek.Żołądek nie ma z tym nic wspólnego...
Gdybyś uważnie czytał to wiedział byś że chodzi mi o przypadki gdzie ósemki rosną wzdłuż dziąseł i leżą.Dla poprawności podam że były to dolne ósemki.Przyczyny KBG mogą być różne ja opisałem swój przypadek i moje uzdrowienie.Nie każę Tobie amputować kończyn....Czytaj ze zrozumieniem.A skoro Twoje ósemki też leżą to kto wie...jeżeli masz faktycznie KBG to bym się głęboko nad tym zastanowił....Te ósemki do niczego Ci się nie przydadzą a spróbować warto...chyba ze wolisz być masochistą...?
Przepraszam wszystkich za odrobinę złośliwości,ale nie musiałem tu pisać w ogóle.Napisałem dlatego że przez to przechodziłem i wiem jakie to straszne a jeżeli mój przypadek uratuje chociaż jedną osobę to myślę że warto było napisać.
Ostatnio zmieniony 22 sty 2012, 01:28 przez Andrzej, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
piter
Przewodnik
Posty: 586
Rejestracja: 12 lis 2006, 10:05

Re: Mój przypadek i przypadkowe uzdrowienie

Post autor: piter » 21 sty 2012, 20:48

Ile razy już pisałem , co by uważnie czytać co napisane zostało było.
Jak ósemki leżą i to w dodatku dolne to nie należy absolutnie amputować kończyn , ewentualnie można leczyć żołądek .
Ej gnatku , gnatku :D zdaje się , że będziesz musiał wyciąć migdałki :)

Awatar użytkownika
Aleko
Site Admin
Posty: 435
Rejestracja: 13 cze 2007, 23:59
Lokalizacja: Rzeszów

Re: Mój przypadek i przypadkowe uzdrowienie

Post autor: Aleko » 24 sty 2012, 00:27

Witaj Andrzeju.Więc u mnie wszystko zaczęło się można powiedzieć od końca,gdyż dwie "ósemki" usunięto mi 20 lat temu przy drugiej nieudanej próbie zdiagnozowania moich ataków.I Horton nie pofolgował,a wręcz przeciwnie:(.Życzę Ci oczywiście,aby już nie powrócił,może po usunięciu tych zębów,naczynia krwionośne w czaszce inaczej się ułożyły?

Awatar użytkownika
gnatek
Przewodnik
Posty: 950
Rejestracja: 26 paź 2008, 20:42
Lokalizacja: Łódź

Re: Mój przypadek i przypadkowe uzdrowienie

Post autor: gnatek » 24 sty 2012, 20:21

no dobra, to ja na te migdałki się decyduję :(
ma ktoś jakieś nożyczki i wiaderko ?

Awatar użytkownika
harison
Zainteresowany
Posty: 116
Rejestracja: 01 sty 2009, 22:18
Lokalizacja: łódzkie

Re: Mój przypadek i przypadkowe uzdrowienie

Post autor: harison » 25 sty 2012, 00:52

Po moich migdałkach nie zostało nawet wspomnienie :wink: a i wyrwanie zębów nie pomogło. Klaster jak szalał tak szaleje i pewnie już tak będzie aż do końca :cry: :cry: :cry:

Awatar użytkownika
piter
Przewodnik
Posty: 586
Rejestracja: 12 lis 2006, 10:05

Re: Mój przypadek i przypadkowe uzdrowienie

Post autor: piter » 26 sty 2012, 19:56

Nie będzie tak do końca :( :wink: :wink: :!:
Nie będziemy spoglądali na mgłę , na zieleń wiosny ,na dźwięki ulubione , na płatki śniegu niebieskie , na poezję , na wschody piękne i zachody czerwone szczęścia na poziomie nieszczęścia i dyskomfortu spowodowanego jakimś tam pieprzonym bólem hortona ( z małej litery za karę zresztą ) i przez jego pryzmat.
Nie wolno nam odchodzić daleko od siebie ; od poczucia własnej wartości w bywaniu , byciu w społeczeństwie jakżeby inaczej tylko normalnymi .
Obyśmy nie odeszli od siebie na forum Naszym zbyt daleko, za daleko - nie podając ręki nadziei i kłaniając się w trudzie choróbskowi , albowiem honor i zaszczyt "to " jest mieć - Siebie w tym zasranym chorzeniu.
Trzeba sobie pomyśleć stojąc na granicy " tego zezwierzęcenia ", które Każdy z nas przeżywa przy maksymalnym koszmarnym bólu i wstydzi się wyartykułować to lekarzowi , nawet nie znajdując też słów dla najbliższej ukochanej i ufającej osoby , że oto Mam tyle szczęścia , że spotkałem na swojej drodze takie forum , takich ludzi i w bezczelnej skromności chwalić się i walczyć .
A czasem samego siebie okłamać , że jest dobrze jak kurwa nie jest.
A łzy ... łzy zawsze wysychają

Awatar użytkownika
sawbona
w Temacie
Posty: 253
Rejestracja: 13 gru 2006, 10:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Mój przypadek i przypadkowe uzdrowienie

Post autor: sawbona » 27 sty 2012, 15:11

Piter, Ty poeto! I za to Cię kocham!
Sawbona

Awatar użytkownika
gnatek
Przewodnik
Posty: 950
Rejestracja: 26 paź 2008, 20:42
Lokalizacja: Łódź

Re: Mój przypadek i przypadkowe uzdrowienie

Post autor: gnatek » 27 sty 2012, 21:17

ja też nas lubię :D i nawet to, że jak czasami milczymy, to na konkretny temat... :D

Awatar użytkownika
herman
Przewodnik
Posty: 548
Rejestracja: 01 sty 2010, 20:16
Lokalizacja: Katowice - Giszowiec

Re: Mój przypadek i przypadkowe uzdrowienie

Post autor: herman » 02 lut 2012, 00:07

Nie posiadam większości uzębienia, a zwłaszcza ósemek. Usunięto mi w wojsku (kolbą KBK AK i stomatologicznie) i to w trakcie klastra. Niestety nie był to koniec moich przygód z imć hortonem.
Zatem o ile kolega ósemka cierpiał na klasterowe bóle głowy to spodziewam się, że za jakiś czas znowu przeczytamy jego wpisy na naszym forum.
Choć osobiście życzę mu aby więcej zjawisko KBG nie zawitało w jego głowie gdyż .... co tu dużo gadać, sami wiecie ...
Zatem Andrzeju - bądź zdrów.
nie dyskutuj z idiotą ... sprowadzi cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem.

moje gg 5694314 ==> nie dotyczy cytatu powyżej ;-)

Awatar użytkownika
radek
Nowicjusz
Posty: 77
Rejestracja: 11 gru 2006, 12:01
Lokalizacja: Szczecin

Re: Mój przypadek i przypadkowe uzdrowienie

Post autor: radek » 31 gru 2012, 14:10

Dzień dobry dla Was w ten ostatni dzień roku! -może i ostatni dzień KBG dla nas :) (na marginesie dodam, że w związku z ostatnimi informacjami dot. końca świata datowanego na 21.gru, w tym wszystkim pocieszające było to,m że ten "skubaniec" również pożegnałby się z jestestwem :))
Odnosząc się do postu Andrzeja, ja choć mam na wierzchu wszystkie 4 8-mki nie miewałem ataków przez ostatnie 2 lata -nic a nic!!!! Wow! Liczę sobie 35 lat i miałem już nadzieję, że w naturalny sposób wyzdrowiałem (i to bez sterydów, lekarstw, od których nazw mój język miewa zakwasy)... i niestety przyszło mi stwierdzić, że znowu kbg zagościł w mojej czaszce. Aczkolwiek wierzę w teorię, że na wspomniany nerw w mózgu może mieć wpływ i stan uzębienia.
Pozdrawiam wszystkich ludzi i w sferze marzeń pozostawiam to, że usuwając to i owo możemy pozbyć się kbg.
---można z tym żyć godnie---

Awatar użytkownika
brawo04
Nowicjusz
Posty: 48
Rejestracja: 26 mar 2009, 19:19
Lokalizacja: Kończyce Małe

Re: Mój przypadek i przypadkowe uzdrowienie

Post autor: brawo04 » 06 sty 2013, 19:26

A ja mam ósemki z przodu, to dobrze czy źle?

Awatar użytkownika
gnatek
Przewodnik
Posty: 950
Rejestracja: 26 paź 2008, 20:42
Lokalizacja: Łódź

Re: Mój przypadek i przypadkowe uzdrowienie

Post autor: gnatek » 06 sty 2013, 21:11

a to zależy jak bardzo do przodu. no bo jak bardzo , to może przeszkadzać przy czytaniu, i piciu piwa :(

Awatar użytkownika
wrobel81
Nowicjusz
Posty: 74
Rejestracja: 30 gru 2012, 11:42
Lokalizacja: Wrocław

Re: Mój przypadek i przypadkowe uzdrowienie

Post autor: wrobel81 » 07 sty 2013, 18:57

A jak ktoś nie ma już ósemek to co?...wyrwałam je w tym roku, położyłam pod poduszkę i czekam na "wróżkę - zębuszkę" - kiedyś rodzice mówili że ona za zęby pieniądze przynosi.. chociaż mi chyba przemknęło że to tylko działa na mleczne...

Liliana
w Temacie
Posty: 320
Rejestracja: 29 gru 2014, 15:12

Re: Mój przypadek i przypadkowe uzdrowienie

Post autor: Liliana » 07 lut 2015, 23:40

Andrzej pisze:- kiedy myślałem że większego bólu już nie może być a on jeszcze narastał.......
hmm... bardzo trafnie ujęte...
"...a po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój..."

Awatar użytkownika
narcissus
Zainteresowany
Posty: 234
Rejestracja: 23 lis 2015, 16:29

Re: Mój przypadek i przypadkowe uzdrowienie

Post autor: narcissus » 22 gru 2015, 04:28

(...) Tyle że klasterowe bóle z tego co wiem ściśle są związane z nerwem trójdzielnym, który dochodzi do szczęki między innymi,dlatego może mieć to związek. Żołądek nie ma z tym nic wspólnego... (...) Jak to nie ma nic wspólnego?

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości