tak, udało się odkręcić zawór

ciężko ale poszło
Dobrze, że odkręciłem go wieczorem - klaster jakby wyczuł, że już jego czas.
W nocy ból wyrwał mnie ze snu.
Pierwszy raz zaraz po północy, po jakiejś godzinie snu. Siła bólu to jakieś level 8.
Inhalowałem się dobre 15 min, przy przepływie 6 l/m - ból minął, ale nie zasnąłem...
Drugi raz ok. godz. 2. ból wrócił (teraz level 6-7) - tym razem inhalowałem się 10 min przy przepływie 8 l/m - ból minął, do tej pory nie wrócił...
Gorzej bo nie mogłem zasnąć, zamknąłem oczy dopiero ok. 5 rano, a o 6.30 trzeba było wstać do roboty.
O ile przy pierwszym napadzie był "niespodziewany", to drugi raz raczej narastający.
Mam pod ręką imi inj - i mam do Was pytanie:
czy robić sobie zastrzyk od razu, przy pierwszych napadach bólowych?
Czy czekać na maxa, który pewnie i tak się pojawi za parę dni?
Zastanawiam się na wprowadzeniem kuracji steroidowej (enkorton), aby obniżyć poziom bólu.
Aby móc "normalnie" funkcjonować na co dzień (wiecie, praca i takie tam...).