Przyjaciel w chorobie

Masz pytanie, zadaj je tutaj.
ola
Nowka
Posty: 11
Rejestracja: 28 sty 2014, 19:42

Przyjaciel w chorobie

Post autor: ola » 21 lip 2014, 18:21

Zastanawiam się czy obecność psa może uśmierzyć. Podobno niektóre zwierzęta to potrafią. Podobno taką moc ma potomek dawnego rzymskiego molosa. W literaturze medycznej jest opisany przypadek przez czasopismo “Lancet", gdy pies interesował się zmianami na skórze swej pani. Wąchał je i lizał tak długo, aż zgłosiła się do lekarza. Okazało się, że ma czerniaka - groźny nowotwór skóry. Została uratowana, bo był w początkowym stadium.
Cane corso pochodzi z Sycylii i południowych Włoch. Jest to pies obronny, duży, masywny, nieprzekupny i nieufny wobec obcych. Łatwo go ułożyć i chętnie współpracuje z właścicielem. Jest bardzo mądry i jest wiernym przyjacielem http://www.psy.elk.pl/rasypsow/50,opis- ... -corso.htm .

Awatar użytkownika
Piotr_
Nowicjusz
Posty: 33
Rejestracja: 05 kwie 2012, 09:18
Lokalizacja: Słupsk

Re: Przyjaciel w chorobie

Post autor: Piotr_ » 22 lip 2014, 08:08

Hmm jeśli mam być szczery to obecność pupila chyba nie zawsze pomaga. Sam mam owczarka niemieckiego i podczas ataku jego obecność raczej mnie drażni niż pomaga. Oczywiście każdy z nas może mieć inne odczucia, ale osobiście wychodzę z założenia, że czworonogi mogą być pomocne w pewnej wąskiej grupie schorzeń np. zmiany skórne itp. Schorzenia neurologiczne to inna para kaloszy.

Pozdrawiam
Piotr :o
Piotr

Awatar użytkownika
piter
Przewodnik
Posty: 586
Rejestracja: 12 lis 2006, 10:05

Re: Przyjaciel w chorobie

Post autor: piter » 23 lip 2014, 15:36

Obecność psa może uśmierzyć :wink:
Są tacy , którym psy smakują np. w sosie koperkowym i cząbrem - w jaki sposób się " tym " uśmierzają nie wiem ale może i ma to jakiś sens .
Są tacy , którzy się uśmierzają smalcem np. z owczarków poniemieckich - w jaki sposób się " tym " uśmierzają nie wiem ale się domyślam , że smarują swoje zwiotczałe debilne ciało i przy zerowej empatii dla zwierząt jak i dla ludzi pewnie też ; nabywają hipochondrycznej wręcz pewności , że to coś im pomogło.
Są tacy , np. wschodni Timurowie i południowi Serbowie ; którzy przy ataku klastera powyżej 8/9 poziomu przykładają sobie do skroni Tosa Inu i czekają na efekt motyla - w jaki sposób ? np. przez utratę chorej części twarzy.
Są tacy , którzy po prostu psa głaskają w trakcie choroby i energię - energię pozytywną od nich przekuwają optymistycznie na chęć wyzdrowienia . Pies pewnie po tym cierpi , ale jest szczęśliwy , że pomógł panu/ni w swojej dobrej psiej wierze.
A ja mam kur...wa 2 papugi i co mam zrobić ? jak przy atakach tak drą dzioby że ........

Awatar użytkownika
sawbona
w Temacie
Posty: 253
Rejestracja: 13 gru 2006, 10:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Przyjaciel w chorobie

Post autor: sawbona » 26 lip 2014, 23:16

Piter, uwielbiam Twoje poczucie humoru :)
Sawbona

Awatar użytkownika
herman
Przewodnik
Posty: 548
Rejestracja: 01 sty 2010, 20:16
Lokalizacja: Katowice - Giszowiec

Re: Przyjaciel w chorobie

Post autor: herman » 19 wrz 2014, 19:16

A mnie smaka narobił ... w sosie koperkowym z czombrem ...
Co do pomagania - Piter nie masz psa więc Cię klaster naparza. Zamień papugi na jednego bez kolczugi, on Ci bół uśmierzy ... po jego ataku będziesz nie żył ;)
No chyba, że Twoje papugi są z gatunku pterodaktyl :D
nie dyskutuj z idiotą ... sprowadzi cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem.

moje gg 5694314 ==> nie dotyczy cytatu powyżej ;-)

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości